4 kolejka – 16/17 MAR

Raport pomeczowy:

„Socho” potrzebowali dogrywki, by pokonać Kanibali. Debiutanci zmusili do sporego wysiłku wyżej notowanych rywali. MM ProBasket, choć nie bez problemów, wygrali po raz czwarty z rzędu.

Sochangleles vs. Kanibale (72:69 po dogr.)
Mecz miał bardzo wyrównany przebieg. W pierwszej połowie obie strony popełniały sporo prostych błędów. Piłki „burzyły ściany”, a kolejne rzuty nie mogły jakoś odnaleźć drobi do kosza. Po dwudziestu czterech minutach żadna ze stron nie miała więcej niż 25 punktów (25:24 dla „Socho”), co przy obecnym czasie gry bardziej ofensywnie grające drużyny dają radę osiągnąć bez większych problemów po pierwszej kwarcie. Po zmianie stron obie drużyny zaprezentowały się dużo lepiej. Sochangeles wygrali trzecią kwartę 26:20 i w całym starciu prowadzili 7 punktami (51:44). Czwarta odsłona była jednak popisem rywali. W ich szeregach szczególnie dobrze zaprezentował się Mikołaj Jesionek (24 pkt, 15 zb, 2 prz). Wobec kolejnego ofensywnego kryzysu Sochangeles (10 punktów w kwarcie) reprezentantom Kanibali udało się wyrównać stan rywalizacji i doprowadzić do dogrywki (61:61). Ta była nadspodziewanie żwawa. Sochangeles w pięć minut zdobyli więcej punktów niż w poprzedzającej dogrywkę dwunastominutowej kwarcie. Tym samym trzecie zwycięstwo w sezonie stało się faktem. W ich szeregach na wyróżnienie zasłużył Bartosz Świeżak (15 pkt, 7 zb, 1 as, 1 prz). Słabsze zawody rozegrał Jacek Maciągowski (17 pkt – 3/14 z gry, 4 zb, 1 as, 1 prz)

MM ProBasket vs. Nie Daj Za Trzy (98:73)
Nie Daj Za Trzy od pierwszych minut naskoczyli na ospale i bez pomysłu grających rywali. Kolejne celne rzuty, a przede wszystkim kontry pozwoliły im na osiągnięcie po pierwszej kwarcie aż 12-punktowej przewagi (30:18). Rewelacyjnie spisywał się Andrzej Klimkiewicz (23 pkt, 2 zb, 4 as, 2 prz) zaliczając w tym czasie 13 punktów i dwukrotnie odnajdując kolegów na dogodnych pozycjach do zdobycia punktów. Druga kwarta zmieniła wszystko. MM ProBasket pokazali swoją siłę w defensywie dając rozpędzonym do tej pory rywalom zdobyć ledwie 8 punktów w kwarcie i wychodząc na 3-punktowe prowadzenie w połowie starcia (41:38). Po zmianie stron nadal skutecznie rozmontowywali defensywę rywali i ostatecznie zakończyli starcie z 25-punktową przewagą. Po raz kolejny wyróżniającą się postacią w składzie MM ProBasket był Maciej Gregajtys (28 pkt, 18 zb, 4 as, 2 prz) otrzymując duże wsparcie ze strony Marcina Krysiaka (26 pkt, 4 zb, 8 as, 3 prz, 1 bl) oraz Marcina Tuza (20 pkt, 3 zb, 1 as, 1 prz). Po stronie pokonanych dobrze zaprezentował się Jakub Święs (10 pkt, 12 zb, 3 as, 1 prz).

Isetia vs. Sahel (93:82)
Początek nie zwiastował dla wicemistrzów ciężkiej przeprawy. Kolejne akcje gładko pozwalały Isetia na powiększanie przewagi. Ta po dwunastu minutach osiągnęła 8 punktów (26:18) i wobec licznych przewag wydawała się być niezagrożona. Kolejna odsłona zmieniła absolutnie wszystko! Mistrzowie Pierwszej Ligi nieźle zamieszali obroną rywali samemu stanowiąc dla nich barierę nie do przejścia. Siedem strat i niezliczona liczba niecelnych rzutów autorstwa zawodników Isetia sprawiły, że zmotywowani rywale nie tylko odrobili straty, ale nawet wyszli na 7-punktowe prowadzenie (49:42)! W szeregach Sahela ciężko nawet wskazać jedną osobę, która zasługiwałaby na wyróżnienie. To był modelowy wręcz przykład gry zespołowej! Pięciu zawodników tej drużyny zdobyło w tej części meczu 4 lub więcej punktów. Jeżeli można kogoś wskazać, to byłby to Maciej Krupński (35 pkt, 7 zb, 3 as, 4 prz, 2 bl), który po bronionej stronie dołożył w tym czasie 3 przechwyty i 2 bloki. Wicemistrzom przyszło nieźle się namęczyć, aby wyjść „na plus”. Dokonali tego dopiero na zakończenie trzeciej kwarty (69:68). W czwartej nie zwalniali już tempa systematycznie budując swoją przewagę. Wymęczeni zażartą walką rywale nie dali rady wrócić do gry. Za ojców zwycięstwa należy wskazać dwóch panów: Dariusz Sarnacki (25 pkt, 16 zb, 2 as, 2 prz) oraz Tekin Guvercin (22 pkt, 15 zb, 1 as). Wśród reprezentantów Sahela prócz Krupińskiego szczególnie dobrą postawą wykazał się Jakub Maciejczak (14 pkt, 10 zb, 5 as, 5 prz).

AZS Politechnika Warszawska vs. Kabaret Starszych Panów (76:68)
To starcie, może poza konfrontacją Sochangeles z Kanibalami, było najbardziej wyrównane. Gdyby w ostatniej odsłonie „Kabaretom” dopisała skuteczność, to mielibyśmy pierwszą poważną niespodziankę sezonu. Przez trzy kwarty toczyli wyrównany bój z akademikami. Do ostatniej odsłony przystępowali z 2-punktową stratą (48:50), a więc wynik starcia był sprawą otwartą. Niestety te finalne dwanaście minut bardzo im nie wyszło. Reprezentanci warszawskiej uczelni technicznej z pewnością w niej nie błyszczeli (np. 5/10 z linii rzutów wolnych!!!), ale bardzo skutecznie paraliżowali ataki rywali, którzy ostatecznie dołożyli do swojego konta ledwie 10 punktów. Zawodnicy z Politechniki Warszawskiej ostatecznie dowieźli zwycięstwo do syreny kończącej zawody. Po ich stronie na uwagę zasługuje bardzo solidny występ Jakuba Lewandowskiego (20 pkt, 3 zb, 4 as, 2 prz). Wśród rywali na pochwały, głównie ze względu na walkę na tablicach zasłużył Andrzej Abramowski (5 pkt, 14 zb, 1 as, 2 prz).