3 kolejka – 09/10 Mar

Raport pomeczowy:

Mistrzowie Ligi z MB Motors Piaseczusets po raz kolejny nie dali szans swoim rywalom. Po ważnym zwycięstwie nad Isetia ich seria wygranych spotkań urosła już do siedemnastu! Spektakularne!!! MM ProBasket dość bezpardonowo rozprawili się z Kanibalami. Co w pozostałych spotkaniach kolejki? Wyrównane pojedynki, spektakularne pogonie, wyjątkowe występy indywidualne. Krótko mówiąc: DZIAŁO SIĘ!!!

Nie Daj Za Trzy vs. Sahel (73:69)
Mistrzowie I ligi zaczęli bardzo dobrze prowadząc po pierwszej kwarcie 8 punktami (23:15). To co wywalczyli w pierwszych dwunastu minutach oddali z nawiązką w drugiej i na przerwę między połowami schodzili tracąc do rywali 1 punkt (38:39). Nie do zatrzymania była w tej części meczu Grzegorz Kulig (30 pkt, 7 zb, 1 as, 2 prz) trafiając m.in. aż czterokrotnie zza łuku. W sumie zdobył w tej kwarcie aż 16 punktów! Po zmianie stron gra się bardzo wyrównała, choć z minimalnym wskazaniem na Nie Daj Za Trzy. Bardzo dobrze wykorzystywali swoją przewagę pod koszem, gdzie kolejne trafienia zaliczali Kulig oraz Łukasz Baszczak (12 pkt, 12 zb, 3 as). Mimo wszystko przeciwnicy do końca mogli liczyć na zwycięstwo. To wymknęło im się z rąk po 3-punktowym trafieniu Filipa Muchińskiego (10 pkt, 8 zb, 2 as, 3 prz).

Ostap Rusztowania vs. Kabaret Starszych Panów (65:63)
„Kabarety” pokazali tym meczem, że w meczach z ich udziałem nawet całkiem solidne ekipy nie mogą liczyć na „spacerek”. Po pierwszej połowie spotkania „Ostapy” mieli o czym myśleć. Według tablicy wyników tracili do beniaminka 9 punktów (34:43). Fakt, po zmianie stron dość sprawnie odrobili straty (54:51), jednak już do końca meczu musieli walczyć z rozpędzonymi przeciwnikami. Do zwycięstwa poprowadziła ich para Robert Kasprzak (19 pkt, 4 zb, 6 as, 5 prz) i Rafał Stachowski (20 pkt, 4 zb, 1 prz). W szeregach przeciwników na wyróżnienie zasłużyła postawa Krzysztofa Kuligowskiego (8 pkt, 17 zb!!!, 3 as, 1 prz).

MM ProBasket vs. Kanibale (85:47)
Spotkanie całkowicie bez historii. W zasadzie od pierwszych minut Kanibale nie byli w stanie nadążyć za rywalami tracąc do nich po pierwszej połowie starcia 13 punktów (28:41). W trzeciej kwarcie totalnie stanęli (4:22). Po stronie zwycięzców bardzo dobrze zaprezentował się Gonzalo Martinez (33 pkt, 4 zb, 1 as, 4 prz) wspierany przez Marcina Krysiaka (13 pkt, 6 zb, 7 as, 4 prz, 1 bl). Po stronie Kanibali dobre zawody rozegrał Mikołaj Jesionek (19 pkt, 13 zb, 2 as, 1 prz).

MB Motors Piaseczusets vs. Isetia (86:68)
Przez pierwsze dwie kwarty mecz był niezwykle ciekawy. Mistrzowie Ligi niby na prowadzeniu, ale cały czas mocno naciskani przez rywali, bądź co bądź wicemistrzów poprzedniej edycji, a to zobowiązuje. Niestety (dla widowiska) w trzeciej kwarcie Piaseczusets włączyli wyższy bieg – prawdopodobnie jako jedyni w gronie uczestników takowy posiadają i odpalają regularnie właśnie w tej części spotkania. Kwarta zakończyła się wynikiem 28:10 i było po meczu (70:47). Nie do zatrzymania dla obrony Isetia okazali się Tomek Wójciwkowski (25 pkt, 9 zb, 3 as, 1 prz) i Piotr Dąbrowski (35 pkt, 2 zb, 2 as, 1 prz). W szeregach Isetia najbardziej zasłużyli się Ulas Tezgor (12 pkt, 6 zb, 1 as) oraz Kacper Rogowski (16 pkt, 2 zb, 2 as).

Sochangeles vs. AZS Politechnika Warszawska (76:69)
Mecz, który można uznać za ozdobę kolejki. Sochangeles zaczęli najlepiej jak się dało. Rewelacyjnie i bardzo konsekwentnie wykorzystywali swoją przewagę pod koszem. Co chwilę na listę strzelców wpisywał się Tomasz Miklin (25 pkt, 7 zb, 4 as), a nieocenionego wsparcia udzielał mu center Paweł Sawczuk (3 pkt, 10 zb, 10 as!!!). Po dwunastu minutach „Socho” mogli się dzięki temu cieszyć z 17-punktowego prowadzenia (45:28). Trzecia kwarta była dla drużyn remisowa i sytuacja wciąż wierzących w zwycięstwo akademików wydawała się być coraz gorsza. Ci jednak pokazali, że nie ma dla nich sytuacji beznadziejnych. Popisowo zagrał Adam Jęczmień (17 pkt, 7 zb, 7 as) samemu trafiając albo odnajdując na dogodnych pozycjach rywali. Akademicy doszli rywali na 4 „oczka”. Ostatecznie pogoń im się nie udała, ale na szacunek z pewnością zasłużyli.