1 kolejka – 23/24 Lut

Raport pomeczowy:

W Lidze Mistrzów na spore wyróżnienie zasługuje w pierwszej kolejności jedno spotkanie. Isetia oraz akademicy z Politechniki Warszawskiej rozegrali naprawdę emocjonujące zawody, w których było wszystko, czego należałoby oczekiwać od dwóch ekip z aspiracjami. Isetia rozpoczęli starcie wręcz fatalnie. Ich rzuty nie odnajdywały drogi do kosza, co skrzętnie wykorzystali rywale. Wynik po pierwszej kwarcie (9:25) mówi wszystko. Druga kwarta stała pod znakiem huraganowych ataków Isetia. Przewaga AZS-u zaczęła topnieć równie szybko, jak się pojawiła. Ci musieli się pogodzić z jej utratą już w trzeciej kwarcie. Wreszcie mieliśmy ostatnie dwanaście minut, w których skuteczność obu stron dość mocno spadła. Zrobiło się nerwowo, a ostatecznie więcej szczęścia mieli w tej sytuacji reprezentanci Politechniki. Po tym starciu na wyróżnienie zasługuje w pierwszej kolejności Mateusz Grudek (17 pkt, 3 zb). Jego skuteczne rzuty z dystansu były kluczowe dla przebiegu meczu.

Szczęścia w pierwszej kolejce nie mieli debiutanci. Nie Daj Za Trzy na otwarcie sezonu pokonali Kabaret Starszych Panów. Pierwsze minuty starcia były mocno jednostronne. Późniejsi zwycięzcy odpalali kolejne rzuty, które raz za razem dziurawiły kosz beniaminka. Szczególnie dokuczliwy były w tym względzie Andrzej Klimkiewicz (24 pkt, 3 zb, 2 as), autor kilku trafień zza łuku. „Kabarety” przebudzili się dopiero po zmianie stron. Na odrabianie straty zostało coraz mniej czasu, a ta była całkiem konkretna (28:44). Mimo wszystko podjęli wyzwanie. Trzecia odsłona wyglądała obiecująco. Prowadzenie NDT skurczyło się do 5 „czek” (52:57). Przeciwnicy byli jednak czujni. W ostatnich dwunastu minutach kontrolowali wydarzenia na boisku i dowieźli dwa „duże punkty” do końca starcia. Mistrzowie I ligi, Sahel, na starcie sezonu musieli zmierzyć się z jedną z najlepszych ekip poprzedniej edycji, Ostap Rusztowania. Póki mieli siły walczyli z roślejszymi przeciwnikami. Niestety z każdą minutą rywale coraz bardziej dominowali boisko. W Sahelu brakowało zwłaszcza kogoś, kto mógłby zatrzymać Kamila Stachowskiego (18 pkt, 11 zb, 2 as). Ta przewaga była przez „Ostapów” bardzo dobrze rozgrywana. W szeregach Ostap Rusztowania dobrze zaprezentowali się ponadto Robert Kasprzak (20 pkt, 6 zb, 5 as, 3 prz) i Mateusz Połosak (12 pkt, 9 zb, 3 as). Wśród pokonanych na szczególne uznanie zasłużył Przemek Lesiński (16 pkt, 12 zb).

Kanibale nie okazali się wymagającym rywalem dla Mistrzów Ligi UNBA. Owszem, przez pewien czas byli w stanie dotrzymać im kroku w zdobyczy punktowej, jednak kiedy wreszcie zabrakło im sił, a w przypadku konfrontacji z Piaseczusets nie jest o to zbyt trudno, zwyczajnie oddali pole. W szeregach mistrzów jak zwykle bezkonkurencyjny był Tomek Wójcikowski (28 pkt, 6 zb, 4 as, 4 prz). Wiele dobrego można powiedzieć na temat gry Patryka Rudawskiego (22 pkt, 11 zb, 3 prz), który przez cały mecz robił co mógł, by jego Kanibale „wrócili do gry”.

MM ProBasket po niewielkich problemach w pierwszej połowie w dobrym stylu odprawili Sochangeles. Było nieco łatwiej, bo ich lider, Jacek Maciągowski (21 pkt, 3 zb, 3 as, 2 prz), nie miał podobno piłki w rękach od ćwierćfinałów w poprzedniej edycji. Jeżeli tak gra po półtoramiesięcznym rozbracie z koszykówką, to aż strach pomyśleć co będzie, kiedy wróci do formy MM ProBaskt dość systematycznie pracowali na swoje zwycięstwo. Pierwszą minimalnie przegrali, ale w kolejnych dwóch byli nieco lepsi (48:41). W decydującej yraźnie złapali wiatr w żagle. Dobre zawody zagrali po ich stronie Gonzalo Martinez (26 pkt, 4 zb, 2 prz, 3 as), Marcin Krysiak (27 pkt, 6 zb, 6 as, 2 prz) oraz Marcin Malczewski (4 pkt, 15 zb, 8 as, 4 prz).