LIGA MISTRZÓW: MB MOTORS PIASECZUSETS DRUGI RAZ Z RZĘDU!

To był jeden z ciekawszych finałów ostatnich lat. Wszystko za sprawą uczestniczących w starciu drużyn, które postawiły na duże zaangażowanie i walkę do ostatnich sekund. Gratulacje należą się obu stronom, Piaseczusets za drugie mistrzostwo z rzędu, a Isetia za o, że potrafili odrobić 18-punktową stratę!

FINAŁ LIGI MISTRZÓW

MB MOTORS PIASECZUSETS vs. ISETIA BASKETBALL TEAM (63:60)

Mecz rozpoczął się od huraganowych ataków obrońców tytułu. Chwilę po rozpoczęciu prowadzili 5 punktami (9:4), a rywale niezadowoleni ze swojej gry wzięli przerwę na żądanie. Kolejne minuty wciąż stały jednak pod znakiem dominacji Piaseczusets, którzy doskonale radzili sobie zarówno w obronie, jak i w ataku. Kiedy trzecią odsłonę otworzyli “run’em” 10:1 ich przewaga wynosiła już 18 punktów (46:28). Mogło być jednostronnie, ale Isetia nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Świetnie dysponowany Caglar Caliscan (28 pkt, 5 zb, 2 as, 6 prz) poderwał swoich kolegów do walki i tak rozpoczęła się nieprawdopodobna pogoń. 24:5!!! Taki wynik zaliczyli w kolejnych minutach reprezentanci Isetia i jak łatwo policzyć wyszli tym samym na 1-puntkowe prowadzenie (52:51)!!! Końcowe minuty musiały być w tym momencie walką o każdy centymetr parkietu. Po tym nieprawdopodobnym cisie Piaseczusets odzyskali wreszcie równowagę, a dwa trafienia zza łuku pozwoliły im odzyskać inicjatywę (57:56). Mistrzowskie doświadczenie wzięło górę nad żywiołowością pretendentów. Kiedy wydawało się, że jest już po meczu (62:57) nadzieję na zwycięstwo przywrócił Isetia Caglar Caliscan trafiając w kontrze kolejną tego dnia “trójkę” (60:62). Te nadzieje jeszcze bardziej wzrosły, kiedy Piaseczusets na dwie sekundy przed końcem wykorzystali tylko jeden z dwóch rzutów wolnych, ten drugi. Isetia dostali szansę na ustawienie ostatniej akcji. Do jej rozegrania jednak nie doszło, ponieważ zawodnik Isetia po otrzymaniu piłki w rogu boiska minimalnie nadepnął na linię boczną. Tym samym mecz dobiegł końca.

MVP meczu finałowego wybraliśmy Krzyśka Boryczko, który w meczu zaliczył 20 punktów dokładając do puli 5 zbiórek 3 asysty i 2 przechwyty. Ciut przesadził ze stratami, ale zwycięzców się nie osądza. Tak po prawdzie nagrodę dla MVP Wielkiego Finału miał otrzymać kto inny, ale byliśmy świadkami nowej świeckiej tradycji. Krzyśka wskazał jego kapitan, Tomek Wójcikowski. Nie wypadało się sprzeciwiać 😉 Krzysiek Boryczko otrzymał nagrody rzeczowe ufundowane przez Polski Związek Koszykówki.

Jak już napisaliśmy było to naprawdę wspaniałe widowisko. Mogą to potwierdzić zarówno osoby obecne na hali, jak i kilkadziesiąt innych, które śledziły lub obejrzały nieco później mecz za pośrednictwem Facebook’a.