1. LIGA: 7. KOLEJKA – RAPORT

Siódma kolejka – ostatnia w pierwszym etapie Pierwszej Ligi – przejdzie prawdopodobnie do historii rozgrywek. Wszystko za sprawą spektakularnej sytuacji, jakiej byliśmy świadkami po jej rozegraniu w grupie A. Finał zmagań był taki, że aż pięć z siedmiu drużyn zakończyło ten etap rozgrywek z bilansem 2-4.

Sytuacja niewiarygodnie rzadka. Oczywiście nie sposób nie wspomnieć, że w zasadzie każda z tych drużyn – nawet zajmujący ostatecznie siódme miejsce zawodnicy Avenga – przystępując do 7. kolejki mieli realne szanse na zajęcie trzeciego szczebelka w tabeli i już w tym momencie „zaklepania sobie” uczestnictwa w fazie play off.

Grupa B nie obfitowała w aż takie emocje. Tutaj sprawy wyjaśniły się przed tygodniem, a pewny awans do grupy C mieli MB Motors Piaseczusets, Unimed oraz Targówek. Warto jednak zwrócić uwagę, jak wyrównana na przestrzeni całego 1. etapu była rywalizacja pomiędzy drużynami z miejsc 4-7. O tym pod koniec tekstu.

Jedziemy!

GRUPA A

Ostap Rusztowania vs. Nie Daj Za Trzy (64:54)

Aktualni mistrzowie Ligi przystąpili do rywalizacji bardzo zmotywowani. To zwycięstwo było im zwyczajnie bardzo potrzebne. Jak każda z drużyn mieli matematyczne szanse na awans do pierwszej trójki, ale nawet bez osiągnięcia tego celu wygrana dawała im dobrą pozycję wyjściową przed rywalizacją w drugim etapie rozgrywek. Zmotywowani powinni być również NDT, którzy zwycięstwem mogli przyklepać sobie trzecią pozycję w tabeli… ale nie byli. „Ostapy” dopięli swego. Od pierwszych minut dominowali na placu, a pierwsze wyraźne efekty dało się zobaczyć w drugiej kwarcie wygranej przez nich 22:12. Druga połowa upłynęła pod znakiem pogoni rywali. Momentami byli blisko. Andrzej Klimkiewicz i Aleksander Kajka wspólnie walczyli o kolejne punkty dla swojej drużyny. Nie dali rady. Kluczem do sukcesu Ostap rusztowania wydaje się być walka na tablicach, którą wygrali aż 53:36, zbierając 26 piłek w ataku! MVP meczu idzie w ręce Andrzeja Trzaskowskiego, zdobywcy 15 punktów i 11 zbiórek.

Streetness Warsaw vs. MM ProBasket (53:48)

Przegrana Nie Daj Za Trzy sprawiła, że teraz to panowie z MM ProBasket stanęli przed szasną zapewnienia sobie awansu do pierwszej trójki bez konieczności oglądania się na resztę stawki. Przez niemal trzy kwarty byli na dobrej drodze, by to zrobić. Ich prowadzenie wypracowane jeszcze w drugiej odsłonie utrzymywało się do tego momentu na poziomie około 10 punktów. Było dość bezpiecznie. To co zafundowali sobie na starcie czwartej odsłony nie sposób nazwać inaczej, jak horrendalną lekkomyślnością. Sześć strat z rzędu, sześć akcji bez oddania rzutu. To musiało skomplikować im życie i skomplikowało. Pod koniec tej wątpliwej „serii” Streetness prowadzili już z nimi 1 punktem (43:42) i nie mogli nie wykorzystać takiego prezentu. Uruchomił się wreszcie mało do tej pory widoczny Artur Kijanowski (20 pkt, 3 zb, 2 as). Dwie trójki z końcówki spotkania w połączeniu z poważną niemocą ofensywną rywali (7 punktów w kwarcie!) dały Streetness zwycięstwo. MVP meczu: Łukasz Biegajło (20 pkt, 10 zb, 2 as, 4 prz).

Agarte vs. Avenga (95:77)

No to proszę. Porażki Avenga i MM ProBasket sprawiły, że tym razem to Avenga, dzięki zwycięstwu, mogli zapewnić sobie trzecie miejsce w tabeli grupy A. Szło im może nie doskonale, ale naprawdę nieźle. W połowie meczu przegrywali co prawda z Agarte, ale dzielący ich dystans był całkowicie akceptowalny (43:49). Wszystko było do odrobienia. Do tego momentu. Trzecia kwarta była koncertem… rywali. Agarte wygrali tą część meczu aż 14 punktami, co w oczywisty sposób szanse Avenga na zwycięstwo ograniczyło w praktyce do „zera”. Świetne zawody po stronie Agarte zagrali Michał Konior (25 pkt, 12 zb, 3 as, 5 prz) i Rafał Pstrokoński (27 pkt, 5 zb, 4 as, 4 prz). 12 asyst rozdał Michał Hausner. MVP meczu idzie jednak w ręce pierwszego z wymienionych: Michał Konior.

Finał całej rywalizacji okazał się taki, że po podliczeniu pokaźnych rozmiarów „małej tabeli” z awansu do grupy C cieszą się panowie z MM ProBasket. Kluczowe okazały siew ich przypadku bardzo wysokie wygrane nad Avenga i Ostap Rusztowania. Dobrą pozycję wyjściową, dzięki „właściwym zwycięstwom” mają przed startem drugiej części sezonu Avenga oraz Osap Rusztowania. Do grupy D wnoszą dwa zwycięstwa z pierwszego etapu.

GRUPA B

NTL vs. Lituanica Warsaw (62:56)

Ciekawy mecz z kilkoma zwrotami akcji. NTL oddali pole w pierwszej kwarcie, by w kolejnej pokazać swoją moc ofensywną (25:12) i wyjść na 8-punktowe prowadzenie. W drugiej połowie skutecznie, choć nie bez problemów, bronili osiągniętej przewagi. Rywale bez przerwy „siedzieli im na ogonie”, ale wyprzedzić nie dali rady. Dobre zawodny rozegrał Marcin Korkosz zapisując na swoim koncie 17 punktów i 12 zbiórek.

Unimed vs GET WOW Team (73:48)

Mecz skończył się na dobrą sprawę zanim się na dobre zaczął. Panowie z Unimedu zdominowali pierwsze minuty starcia odjeżdżając rywalom po dwunastu minutach na 15 punktów (23:8). W drugiej odsłonie rywalizacja nieco się wyrównała, ale nie dało to GET WOW możliwości nawiązania rywalizacji. W trzeciej odsłonie totalnie się pogubili, co z nieprawdopodobną bezwzględnością wykorzystali reprezentanci Unimedu. Wynik kwarty, 25:5 dla Unimedu, mówi w zasadzie wszystko. Wszystkich pięciu zawodników tej drużyn zaliczyło w meczu podwójną zdobycz punktową. Najlepiej zaprezentował się Michał Witosławski. Zakończył zawody z 19 punktami, 6 zbiórkami i 4 asystami oraz tytułem MVP meczu.

MB Motors Piaseczusets vs. Targówek (83:63)

Było jasne, że wynik tego meczu „przejdzie” z drużynami do drugiego etapu, ale na panach z Targówka nie zrobiło to wrażenia. Na „dzień dobry” zaliczyli fatalną pierwszą odsłonę (5:20), by w kolejnych częściach spotkania ograniczyć się do dobrej zabawy – w sumie może i dobrze, w końcu o to chodzi 😉. MVP meczu: Andrzej Bagiński (20 pkt, 11 zb, 4 as, 2 prz).

O zaciętości rywalizacji w grupie B świadczą liczby, a konkretnie wyniki spotkań pomiędzy ekipami, które zajęły ostatecznie miejsca 4-7. Większość zakończyło się różnicą maksymalnie 4 punktów. Z trendu wyłamali się tylko Bat Mocy, którzy w konfrontacji z GET WOW Team osiągnęli 14-punktową przewagę.

W najbliższy weekend walczymy dalej. Bądźcie z nami, odwiedzajcie naszą UNBA ARENA przy ul. Konwiktorskiej 5/7. Jeżeli nie możecie oglądajcie nasze mecze na naszym fanpage’u na Facebook’u.

Perfumeria Tagomago.pl Basketligi UNBA – z pasji do basketu!

Previous article

PIERWSZA LIGA ZAKOŃCZYŁA 1. ETAP